niedziela, 20 listopada 2016

Siedem dusz (2008)

Cudowny film! Nie będę ukrywać, że i on mnie wzruszył i to mocno. Choć przez ponad połowę nie bardzo wiedziałam co się dzieje, miałam tylko pewne przypuszczenia, ostatecznie końcówka była wspaniała. Cieszę się, że wszystko się wyjaśniło, choć smuci mnie zakończenie. Liczyłam na troszkę inne, ale cóż. Tutaj nie mogłoby być innego. Tak już musiało być, inaczej cały film nie miałby sensu.
Podobała mi się tutaj gra Willa Smitha. Muszę przyznać, że ostatnio bardzo polubiłam tego aktora.

Co mnie zastanawia to to, że główny bohater zdecydował się na cały ten akt odkupienia swoich win. Uratować 7 dusz za 7 dusz, które straciły przez niego życie. W końcu wypadki zdarzają się tak często, ludzie żyją po tym dalej... On jednak nie mógł. Czyżby cierpiał tak bardzo, że nie potrafił dalej żyć? Jego poczucie winy było aż tak ogromne?
Tamten wypadek to była jego wina. Wydarzył się przez jego nieuwagę i przez to, że za dużo czasu poświęcał pracy. Ale czy nie możemy go w jakiś sposób usprawiedliwić? Nie dać mu drugiej szansy? Dlaczego on sobie nie dał?
Aż trudno uwierzyć jak taka jedna chwila może zrujnować wszystko, na co sobie człowiek zapracował.
Nie mógł sobie z tym poradzić i znalazł swój własny sposób na to, by się odkupić. Tak strasznie skrajny.
Przez moment myślałam, że może się wycofa. Że zechce żyć z tamtą kobietą, może jeszcze spróbuje być szczęśliwym. Lecz był nieugięty i zrobił to, co sobie zaplanował. Było w tym coś pięknego. Poświęcenie, to, że udało mu się uratować innych. Ale jednocześnie bardzo mi go szkoda.

To tylko film, ale bardzo mnie poruszył.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Mrs Black | WS | X | X | X | X