niedziela, 20 listopada 2016

Keith (2008)

Podobał mi się, chociaż liczyłam na inne zakończenie. Nie było złe, raczej smutne, ale dzięki niemu to wszystko nabrało większego znaczenia. 
Podobało mi się także to, że chłopak głównej bohaterki nie został ukazany jako "ten zły". Miła odmiana.
Wzruszyłam się, tego nie mogę mu odmówić. Jednak było też kilka momentów, które mi się nie spodobały. Mimo wszystko, po przemyśleniu, potrafię zrozumieć zachowanie głównego bohatera. Choć chwilami irytował... Podobnie bohaterka. Ale ostatecznie nie żałuję, że go obejrzałam. 

Aż dziwnie mi się robi, kiedy pomyślę, jak dawno temu dodałam go do mojej listy i jak długo czekał na to, bym go zobaczyła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Mrs Black | WS | X | X | X | X