poniedziałek, 21 listopada 2016

Dziewczyna i chłopak - wszystko na opak (2010) - Dzień I wyzwania

Przez cały czas trwania "Dziewczyny i chłopaka..." czułam ciepło. Ono po prostu bije od tego filmu!
Oprócz tego, ma on cudowny klimat. Na pewno każdy kto go oglądał, zwrócił na to uwagę.
Bardzo podobało mi się ukazanie perspektywy zarówno Bryce'a, jak i Julii. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć, co czuło każde z nich. Momentami było to zabawne, zwłaszcza początkowe opowieści Julii.
Bardzo polubiłam tę dwójkę bohaterów. Podobało mi się to, w jaki sposób były przedstawione. Zwłaszcza Bryce wydał mi się bardzo prawdziwy. To jego tchórzostwo mu pasowało. No i trochę trwało nim pojął swoje zachowanie. Julia natomiast była bardzo barwną postacią. Nie sposób jej nie lubić. Cieszyła się życiem i potrafiła docenić jego piękno.
Zakończenie pozostawiło we mnie pewien niedosyt, bo bardzo chciałabym dowiedzieć się, co wydarzyło się dalej. Jak potoczyła się ich relacja? Czy w przyszłości będą razem? A może ich drogi się rozejdą? Żałuję też, że nie rozwinięto wątku ojca Bryce'a. Wydaje mi się, że jego zachowanie wynikało z niespełnionych marzeń. Grał na saksofonie, ale z jakichś przyczyn musiał to porzucić, choć bardzo to kochał. Przez to stał się tak zgorzkniały, jakiego mogliśmy go zobaczyć w filmie. Przez to też miał tak nieprzyjemne nastawienie do innej rodziny, która robiła to, co kocha (ojciec Julii malował, jej bracia mieli zespół i nagrywali demo). Widzę to tak, że po prostu im zazdrościł.
Piękna historia, pięknie ukazana. Teraz jedynie mam ochotę przeczytać książkę. Jestem ciekawa, czy kończy się w tym samym momencie co film.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Mrs Black | WS | X | X | X | X